niedziela, 31 października 2010

Feniks

Piękny feniks
Wzlatujący wysoko
Ogrzewa mnie swymi skrzydłami
Które płoną ogniem miłości

Szczęśliwi połączeni w powietrznym tańcu
Nie martwiący się o przyszłość
Lecz wtedy
Pojawił się ślepiec

Rozkochał w sobie dziewice
A ta ukryła feniksa w klatce
Na dnie swego serca
Aby nie uciekł

Raniła bliskich przyjaciół
A najbardziej feniksa
Nie pozwalając mu wyfrunąć
Głupi ślepiec działał

Dziewczę bało się
Że pewnego dnia
Feniks ucieknie
A on przygasał
Umierał na jej oczach

Wtedy ujrzała prawdę
Ślepiec był trucizną
Którą musiała zniszczyć
Pozbyła się go
Zabiła zakatowała

Zwłoki wrzuciła do rzeki
By nikt nie odkrył
Straszliwej zbrodni
Brudzącej krwią jej czyste oblicze

Wypuściła feniksa
By było znowu jak dawniej
By unieść się w powietrze
Poczuć ten ogień miłości
Troskę ciepło

Lecz on uciekł
Wznosił się coraz wyżej i wyżej
Znikając z oczu dziewczyny
Biedna stała nieruchomo
Zalana łzami żałowała swych czynów
Wiedziała że już go nie ujrzy
Nigdy więcej


Saori

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz