Feniks
Piękny feniks
Wzlatujący wysoko
Ogrzewa mnie swymi skrzydłami
Które płoną ogniem miłości
Szczęśliwi połączeni w powietrznym tańcu
Nie martwiący się o przyszłość
Lecz wtedy
Pojawił się ślepiec
Rozkochał w sobie dziewice
A ta ukryła feniksa w klatce
Na dnie swego serca
Aby nie uciekł
Raniła bliskich przyjaciół
A najbardziej feniksa
Nie pozwalając mu wyfrunąć
Głupi ślepiec działał
Dziewczę bało się
Że pewnego dnia
Feniks ucieknie
A on przygasał
Umierał na jej oczach
Wtedy ujrzała prawdę
Ślepiec był trucizną
Którą musiała zniszczyć
Pozbyła się go
Zabiła zakatowała
Zwłoki wrzuciła do rzeki
By nikt nie odkrył
Straszliwej zbrodni
Brudzącej krwią jej czyste oblicze
Wypuściła feniksa
By było znowu jak dawniej
By unieść się w powietrze
Poczuć ten ogień miłości
Troskę ciepło
Lecz on uciekł
Wznosił się coraz wyżej i wyżej
Znikając z oczu dziewczyny
Biedna stała nieruchomo
Zalana łzami żałowała swych czynów
Wiedziała że już go nie ujrzy
Nigdy więcej
Saori
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz