Mieszkając nad polskim morzem, w trójmieście nie powinno się narzekać na wakacyjną nudę. Przecież Gdańsk i jego okolice są metą wielu wakacyjnych wyjazdów i spełnieniem marzeń tysięcy ludzi. Jednak mieszkając tu kilkanaście lat to stare miasto staje się nudne i monotonne, więc jeśli nudzą Cię już spacery po plaży i wycieczki na starówkę, to właśnie przybywam na ratunek.
Dzięki temu, że park położony jest na uboczu i mało osób go odwiedza, panuje tu znacznie spokojniejsza atmosfera i zupełnie inny klimat niż w Parku Oliwskim, często spotkać można też jego mieszkańców: wiewiórki czy nawet nietoperze, które nie zwracając uwagi na sporadycznie pojawiających się przechodniów żyją własnym życiem od czasu do czasu pozując do zdjęć. Osobiście mam z tym miejscem wiele wspomnień i wracam tam kiedy tylko mam możliwość, spędziłam tu kawał swojego życia, i nie zamieniłabym Parku Oruńskiego na żaden Oliwski, który moim zdaniem jest nieco sztuczny i przereklamowany.
Nie pozostaje mi teraz nic innego, jak tylko zaprosić na wirtualny spacer w towarzystwie mojego psa po tym nieco zapomnianym miejscu.
Pozdrawiam, Marta K.
Jestem bardzo ciekawa legend związanych z parkiem prof. Sempa!
OdpowiedzUsuńJak tylko wrócę do Gdańska wybiorę się moją miętówką na Górę Łez (nazwa brzmi intrygująco).
Marta nie obawiasz się, że po opublikowaniu tego tekstu Twój park zaludni się do granic możliwości czytelnikami The Olpi?
OdpowiedzUsuńLudzie czytający The Olpi są spoko, więc nie obawiam się niczego, spotkanie takich ludzi w moim świecie jest ok.
OdpowiedzUsuńMy z Sułtanem uwielbiamy ten park!! Właśnie ze względu na dzikość i oddalenie można hasać do woli, nie zawsze na smyczy;) Pozdrawiam gorąco!
OdpowiedzUsuńTrochę Fety dla nieobecnych:
OdpowiedzUsuńhttps://picasaweb.google.com/115636716291204627904/F#
(tak trochę, bo oczywiście zapomniałam naładować baterię przed wyjściem)
Czekam na kilka słów komentarza naszego dyżurnego fotoreportera:)
OdpowiedzUsuńzazdroszczę strasznie!
OdpowiedzUsuńDyżurny fotoreporter woli pozostawić same zdjęcia jako komentarz, bo słowa mogłyby nie być już takie kolorowe. Zawiodłam się trochę na tegorocznej fecie po prostu. Mogę dodać, że spotkałam tam kilka znanych mi twarzy które powiedziały,że widziały naszego Kandyda.
OdpowiedzUsuńA w ogóle opuszczam to miasto także nie wiem kto teraz będzie czuwał bo kolega Jakub chyba zapomniał adresu tego bloga. PFFF.