sobota, 3 grudnia 2011

Witamy. Dziś redaktorzy Marta i Jakub natchnieni poprzednim wpisem wpadli na genialny pomysł interpretowania sztuki alternatywnej. Przez ten artykuł chcielibyśmy pokazać, że sztuka jest wokół nas i wcale nie musimy płacić ogromnych pieniędzy, za oglądanie jej w muzeach. Zapraszamy do naszej interpretacji pewnego dzieła, które zostanie ujawnione dopiero na końcu. Prosimy o uruchomienie wyobraźni.

J: Zacznijmy od tego, że sama forma obrazu jest już ciekawa. Jest to trójkolorowy kwadrat o prostych figurach geometrycznych

M: Masz rację, myślę, że ujęcie tego w formę kwadratu mogłoby symbolizować równowagę, panującą w tym świecie. Warto zauważyć, że wszystkie boki są równe, nie ma, więc faworyzacji jest to coś w stylu utopijnego świata.

J: Doskonale się z Tobą zgadzam, sztuka w XXIw. cały czas się do czegoś odnosi, kiedy tutaj, na tym obrazie odnosi się ogólnie do ludzkości i urbanizacji. A to dopasowanie kolorystyczne odnosi się do dzisiejszego świata, są one surowe.

M: Tak, z jednej strony widzimy wizję świata idealnego, a z drugiej obserwujemy pewien kontrast mogący symbolizować wyższość tej warstwy społecznej, pragnącej odłączyć się od masy pędzącej na oślep. Analizując białą drogę na myśl nasuwa mi się cytat z „Lalki” B.Prusa : „początku nie pamiętamy, końca nie znamy”, ponieważ nie widać wyraźnego początku ani końca tej trasy, mogącej odnosić się do życia.

J: Dokładnie! Teraz też zauważyłem, że ta biała droga nie wiadomo kiedy się zaczyna i, kiedy się kończy, nikt z nas nie pamięta swojego początku i nie zna swojego końca. Czerwona kreska według mnie nie symbolizuje odrębności innej grupy, ale kojarzy mi się z wydarzeniem z przeszłości, które pozostawi ślad po mnie, ma początek i koniec i to się nie zmieni.

M: Ja nadal pozostanę przy swojej interpretacji, moim zdaniem czerwona droga oznacza pewną grupę, mającą jakiś cel, dlatego wyraźnie widać początek i koniec ich egzystencji. Mają na siebie konkretny pomysł, ich życie jest wypełnione dążeniem do konkretnego celu. Ludzie z białej drogi żyją, byle jak, byle przed siebie, byle do piątku, byle do wakacji, byle do końca.

J: Niestety, nie zgodzę się z Tobą, moja droga. To, o czym teraz mówisz powinno symbolizować drzewo i rozdzielające się gałęzie. Ponieważ Ci ludzie mają wspólny początek, a ty zinterpretowałaś to tak, jakby ta grupa miała własny początek co jest niemożliwe.

M: Źle mnie zrozumiałeś drogi Jakubie. Chodziło mi o to, że w momencie, kiedy oni oddzielili się od ciemnej masy pędzącej bez celu, to odnaleźli swój wspólny początek nowej drogi. Pani Katarzyna zawsze powtarza, że nie ma złych interpretacji.

J: Dobrze już nie będę się wykłócał z Tobą i PaniKą. Chciałbym jeszcze wspomnieć o ostatnim kolorze znajdującym się w naszym obrazie, który doskonale przedstawia podłoże naszej cywilizacji. Kolor niebieski doskonale utożsamia się z ludzkością.

M: Mi osobiście niebieski kojarzy się z niebem, które zawsze jest czyste i błękitne, ale nie zawsze to widzimy. Ma to nam przypominać o tym, żeby zawsze myśleć pozytywnie, bo słońce świeci zawsze, ale nie zawsze je widzimy.

M&J : Tym sposobem zbliżamy się do końca tej interpretacji, ponieważ Cafe Factotum, w którym interpretowaliśmy to dzieło jest niedługo zamykane. Dziękujemy za uwagę.
Poniżej przedstawiamy alternatywny obraz, który właśnie staraliśmy się zinterpretować. Na pewno wszyscy czytelnicy The Olpi doskonale go znają:


D-4b kategoria znaki informacyjne.




 

68 komentarzy:

  1. uuu, ale super. ja bym jeszcze duzo dopowiedzial o tym znaku
    Jakub

    OdpowiedzUsuń
  2. RE-WE-LA-CJA!
    Czekam na jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie interpretacje są intrygujące:)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm przepraszam, że tak długo mnie nie było ale musiałam wykąpać PSA. Warto chyba wspomnieć, że kiedy dokonywaliśmy interpretacji znaków na ulicy w Malborku zainteresowała się nami STRAŻ MIEJSKA. Nie jest to więc do końca bezpieczna zabawa, chociaż niesamowicie wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie dodam jeszcze, że pomysł na interpretowanie znaków tak naprawdę powstał we wrześniu i ludzie, interpretować można naprawdę wszytko :
    http://imageshack.us/photo/my-images/684/dsc0186ku.jpg/
    (wrzesień 2011)

    Jasne, nie zawsze jest to tak przyjemne jak rozmowa o znaku w ciepłej kawiarni, ale w końcu sztuka wymaga poświęceń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta biel i czerwień ma jednak jeszcze jedno dość ważne przesłanie .Te barwy to symbol naszego państwa ,błękit zaś to nic innego jak symbol Unii Europejskiej.Polska rulez..

    OdpowiedzUsuń
  7. to już jest niestety nadinterpretacja czasowa,
    znak powstał zanim oficjalnym kolorem UE był niebieski. poza tym nie myślę, aby autor tego arcydzieła myślał nad polską wtedy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie tak obojętnie przechodzą obok tylu ciekawych dzieł sztuki... Mam nadzieję, że nasz apel do społeczeństwa zadziała i nikt już nie będzie obserwował w ten sposób : o_0 ludzi interpretujących rzecz tak prostą w swojej istocie, a zarazem tak ciekawą jak wszechobecny znak drogowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm, ja bym chciał ponownie zinterpretować te dzieło z malborka, które jako pierwsze interpretowaliśmy. teraz mam jeszcze szerszą wiedze niż wtedy

    OdpowiedzUsuń
  10. Znak drogowy ,drogowskazem naszego życia.Patrz na znaki i czytaj w nich jak w księdze przeznaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy masz na myśli ten genialny znak, który ludzie o wąskim spojrzeniu na świat zwykli nazywać drogowskazem oznaczającym dostawę ? Czy raczej chodzi Ci o ten, który interpretowaliśmy chwilę później, kiedy to zainteresowali się nami panowie ze straży miejskiej ?

    OdpowiedzUsuń
  12. ten pierwszy i to nie był znak dostawy... to było genialne arcydzieło
    szanowny anonimowy, my lubimy wiedzieć z kim rozmawiamy :<

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie tylko Wy ale anonimowość wyklucza identyfikację.

    OdpowiedzUsuń
  14. anonim nie anonim, ważne że czytający The Olpi.

    http://imageshack.us/photo/my-images/822/dsc0180ok.jpg/
    Zapewne chodzi Ci o interpretacje tego dzieła sztuki (pozdrawiam dziwnie patrzącą kobietę)

    OdpowiedzUsuń
  15. tak, dokładnie to, ale ze mnie był pączek wtedy :O

    OdpowiedzUsuń
  16. pączki, super zjadłabym pączka. Chyba pójdę do Tesco.

    OdpowiedzUsuń
  17. Noooo iiii ? Opowiem historię.
    Sprzątam w pokoju, sprzątam, sprzątam... (ładowarki od aparatu i tak nie znalazłam) Aż tu nagle znajduję kilka kopert Poka Poka, o których istnieniu już dawno zapomniałam. Właśnie to mi przypomniało, że jest nowy miesiąc = nowa Poka ! Weselmy się.

    OdpowiedzUsuń
  18. o super, poka poka
    a ja sobie przypomniałem(znowu), że gdzieś zgubilem mojeog ulubionego pendriva :< chyba ktoś mi ukradł...

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie, ja zgubiłam już dwa w zeszłym roku gdzieś w olpi(chociaż raz nie zgubiłam czegoś we własnym pokoju). To jest chore, straciłam pół piątku na sprzątanie, ładowarki nie ma = aparatu też nie ma, dobrze, pięknie, nie wiem o co tu chodzi ale przynajmniej mam porządek, hahaha dobry żart przecież to się zmieni gdzieś w okolicach środy wszystko wróci do normy... GDZIE TA ŁADOWARKA ?!

    OdpowiedzUsuń
  20. O co chodziiiiiiii?

    OdpowiedzUsuń
  21. hahahahaha Kuba, właśnie ogarniam, zgubiłam dzisiaj portfel ahahahahahaha ! to chyba źle ?

    OdpowiedzUsuń
  22. !!!! zabieralas go z cafe fanctum, tego jestem pewien

    OdpowiedzUsuń
  23. Na zgubione rzeczy pomaga modlitwa do św.Antoniego.

    OdpowiedzUsuń
  24. wiem, bo tam PRAWIE go zapomniałam ale yyy co dalej ? I dlaczego mnie to śmieszy ? Nie ważne zmieniamy temat, co sądzisz o tegorocznej zimie ?

    OdpowiedzUsuń
  25. nie ma jej, ja chce już iść na sanki. bałwany. białe szaleństwo. wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  26. Śnieg jest fajny tylko dopóki jest, jak znika to już fuj.
    Ale skoro jesteśmy w temacie zimowym, to opowiem historię. To był piątek. Wracam z olpi, zaraz po tym jak szukałam pewnej książki (KSZ KSZ), dosyć szybko znalazł się tramwaj więc ok, nuda, myślenie o tym, co na obiad. Aż tu nagle widzę przez okno samochód z ogromną choinką. Mega mega mega mega wielką. Tak dużą, jak całe olpi ! Koniec historii, to tak naprawdę nie jest żadna historia ale po prostu chciałam o tym opowiedzieć, bo nie na co dzień się widuje wielkie choinki jeżdżące po Armii Krajowej.

    OdpowiedzUsuń
  27. hahahaha, u mnie w rodzinie choinki zawsze kupujemy dzien przed albo w sam dzien bozego narodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam kiedyś kota. Ten kot, kiedy zostawał sam w domu wygryzał dziury w bombkach. W bombkach ze szkła. Nic mu nie było. Kot, który jadł szkło. Dziękuję, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. hahaha. edek kiedys przewrocil choinke, bo na nia skoczyl :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Dlaczego koty są takie super, ja będę miała chyba miliard kotów i nikt mi nie zabroni. Ja nie rozumiem dlaczego nie mogę mieć kota teraz!
    Chcę brata-NIE.
    Chcę kota-NIE.
    Pewnie, wystarczy mi pies, który się ciągle obraża. Dzięki mamo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam psa, z którym jak trzeba wyjść to słyszę "wyjdź z SIOSTRĄ".
    Ok, no to na koniec tego komentowania pozdrawiam wszystkie koty na świecie, wszystkie koty, które kiedyś sobie wezmę. Żegnam państwa.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jakubie, ja też zawsze kupowałam choinki w Wigilię, ratowałam zawsze te o ekscentrycznym wyglądzie. Moi rodzice nie rozumieli, że właśnie one są trendy, lansowały modę na cztery czubki lub lekką asymetrię w zagęszczeniu gałązek...
    W tym roku będzie inaczej ehhh

    OdpowiedzUsuń
  33. a moim rodziciom nie chciało się wcześniej kupować, tzn zapomnieli powiedziec swoimu synowi "jakubie, czas iść po choinkę"
    zawsze miałem problem ze znalezieniem stoiska z choinkami. oraz zazwyczaj zostawały tylko karłowate choinki

    OdpowiedzUsuń
  34. Trzymam się z dala od choinek od czasu, kiedy pewnego pięknego razu miałam kilka igieł w oku i zamiast jeść dobre jedzenie jak wszyscy ja na sygnale pędziłam do szpitala ratować wzrok. W sumie, miałam wtedy 5 lat więc miałam prawo z ekscytacji wpaść w choinkę z rozbiegu ale i tak od tego czasu wolę uważać i nie okazywać żadnych emocji kiedy TO jest w moim domu.

    OdpowiedzUsuń
  35. NIE NOSZĘ ŻADNYCH OKULARÓW nawet o tym nie wspominaj, to tylko Twoja wyobraźnia.

    OdpowiedzUsuń
  36. cholera, a co u suzi? coś ostatnio fajnego zrobiła?

    OdpowiedzUsuń
  37. mój pies ma nową piłkę.

    OdpowiedzUsuń
  38. Niet.


    Kszzzz. Czy ktoś widział Poke Poke ?

    OdpowiedzUsuń
  39. Pewnie magiczny pojazd rozwożący koperty Poka Poka został zasypany niewidzialną śnieżną zaspą. Zima jak co roku zaskoczyła drogowców!

    OdpowiedzUsuń
  40. Fajnie, jak kupiłam psu nową kurtkę (pozdrawiam) to nagle już nie ma zimy... Super.
    +Chcę na narty.

    OdpowiedzUsuń
  41. ooo, naaarty. narty i sanki. chcesz isc na narty na łysą góre, jak bedzie snieg?

    OdpowiedzUsuń
  42. haha przecież tam haha ledwo się człowiek rozpędzi haha i już musi hahaha hamować hahaha ! Ale do zabawy może być.

    OdpowiedzUsuń
  43. hahaa. spoko. nigdy tam nie bylem. bylem kiedys z ojcem i kumplem na wierzycy na nartach uu

    OdpowiedzUsuń
  44. uuu ja tam nie byłam. Narty w Austrii. W Polsce tylko sanki.

    OdpowiedzUsuń
  45. spoko. to na sanki pojdziemy. do lasu obok mojego domu. tam jest suuuper

    OdpowiedzUsuń
  46. spoko obok mojego domu też jest las. Ale jest nuuuuudny i jest tam dużo kleszczy ale hmm... to raczej latem. Nie ważne, wracając do tematu, ja uprzejmie proszę, o natychmiastowe pojawienie się nowej koperty POKA POKA ! wrrrrrrrrrrrr !

    OdpowiedzUsuń
  47. wrrr, chodz. jak spadnie snieg to ktos z nas zabiera sanki do szkoly :D

    OdpowiedzUsuń
  48. super pomysł! ooo już to widzę! piękna wizja :D
    Szybko dawać mi tu śnieg!

    OdpowiedzUsuń
  49. Niech on spadnie tylko przy olpi. U mnie niekoniecznie jest potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  50. niech caly snieg polski spadnie na olpi! uhuhuhuh
    ciekawe czy podczas odsniezania dachu znowu ktos przebije pape i bedzie grzyb :D

    OdpowiedzUsuń
  51. o nie, jutro mamy aż trzy godziny po tamtej stronie olpi... Gdzie panuje wspaniała aura grzybobrania.

    OdpowiedzUsuń
  52. ogolnie rzecz biorac, nauczyciele mnie chyba nie lubia
    wstawiaja zle oceny i w ogole :( smutno mi troszke

    OdpowiedzUsuń
  53. Też tak myślałam w klasie drugiej gimnazjum. Aż pewnego dnia się zdenerwowałam, myślę sobie "no nie, ja tracę każdą przerwę na przepisywanie pracy domowej a na korytarzu tyle się dzieje! to chore." I od tego czasu zaczęłam odrabiać prace domowe, jak sama nazwa wskazuje-w domu oraz przygotowywać się do dnia następnego w miarę moich gimnazjalnych możliwości. Dziękuję, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  54. praca pod mostna jako alternatywa pracy domowej dla osób nie posiadających czegoś tak ważnego jak DOM. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o jedno i to samo.

    OdpowiedzUsuń
  55. Wokulski to wariat. Ciekawe kiedy będziemy czytać Lalkę na polskim.

    OdpowiedzUsuń