Leśna przygoda
Dzień był letni i świąteczny, wszystko na świecie jaśniało, kwitło, pachniało, śpiewało. Zapowiadał się zwyczajnie, tak jak wszystkie dni spędzone na obozie harcerskim, na którym się znajdowałem.
Było pogodnie. Po nocy spędzonej w szałasie wybudowanym przez nas w lesie, ja i kilku moich kolegów wstaliśmy i udaliśmy się do obozu po śniadanie. Obóz znajdował się dwadzieścia minut drogi od szałasu. Gdy dotarliśmy na miejsce pobraliśmy prowiant i zaczęliśmy wracać do szałasu.
Na początku droga przebiegała normalnie. Minęliśmy skrzyżowanie obok leśniczówki, po czym skręciliśmy w lewo obok parkingu. Następnie poszliśmy prosto. Oprócz naszego, w terenie były jeszcze inne szałasy zwane chatkami. Postanowiliśmy odwiedzić jedną z nich. W następnych dniach miały się odbyć podchody, więc zależało nam na zorientowaniu się, z której strony najłatwiej je podejść.
Wkrótce przekonaliśmy się jednak iż owa chatka jest jednak dobrze chroniona, gdyż drogę zagrodziło nam prawdziwe bagno. Z początku nie było tak źle, potem jednak zrobiło się naprawdę grząsko. Raz doszło do tego, że musieliśmy zdjąć buty, czasami trzeba było nawet przeskakiwać grzęzawiska. W pewnym momencie trafiliśmy na oczko wodne na tyle duże, iż nie można było go przeskoczyć. Mój starszy o kilka lat kolega wszedł pierwszy, lecz nie minęły trzy sekundy, a był już powrotem na tej samej stronie z nogą w błocie. Musieliśmy przejść przez jakiś płot ominąć ową sadzawkę i pokonać go ponownie wracając na bagna. Po powrocie dostaliśmy się na strasznie grząski grunt, gdzie po przejściu kilku metrów utknąłem.
Wprawdzie nie wpadłem po pas w błoto, ale otaczały mnie same niestabilne mchy i błota. Nawet gdy postawiłem stopę na mchu, ten zapadał się, a zagłębienie napełniło się wodą.
Moi koledzy jakoś przeszli i zostałem sam. Czułem się niepewnie. Zastanawiałem się jak wybrnę z tej sytuacji. W końcu po dość długim wzywaniu pomocy, ruszyłem na przód. Jakoś udało mi się wydostać. Gdy ziemia zrobiła się pewniejsza poszedłem dalej. Ostatni kawałek pokonałem korzystając ze wskazówek kolegi, po czym dotarłem na stały grunt. Uczułem ulgę.
Chatka ta była istotnie dobrze zabezpieczona, gdyż otaczały ją bagna i jezioro. Po krótkim pobycie w sąsiedniej chatce zaczęliśmy przedzierać się przez drugie bagno. Różniło się ono tym od pierwszego, że było zdecydowanie krótsze, toteż chwilę potem szliśmy już brzegiem jeziora, a po krótkiej chwili wydostaliśmy się na drogę później skręciliśmy na łąkę. Nie minęło wiele czasu, a byliśmy już w chatkach.
Ta przygoda była niezwykła i na długo pozostanie w mojej pamięci.
Aleksander Grono
KSZ KSZ!
OdpowiedzUsuńCzyżby tylko Aleks miał ochotę na nagrody ???
ohoho, tyle się działo, że zapomniałam o konkursie! A moje opowiadanie śpi gdzieś w otchłani pulpitu...
OdpowiedzUsuńAPELUJĘ o NIEignorowanie konkursu wakacyjnego!!!
OdpowiedzUsuń(groźba-bo więcej konkursów nie będzie!!!)
Dlaczego wszyscy ciągle o coś apelują...
OdpowiedzUsuńUWAGA, cytuję fragment filmu:
"czekamy na wasze prace yyy do końca sierpnia" koniec cytatu. Czy mamy udawać, że sierpień ma 32 dni i wciąż wysyłać prace ?
wiesz Marta, to jest OLPI. nawet koty nie potrafią spadać tutaj na 4 łapy
OdpowiedzUsuńKoty wcale nie spadają na cztery łapy. To jest sprawdzone!
OdpowiedzUsuńto czemu nie odpisałaś mi na smsa?!?!
OdpowiedzUsuńps
monika Cię pozdrawia
Temu, że mam przed oknem piękny maszt GSM który skutecznie uniemożliwia mi korzystanie z telefonu w całym domu, oprócz kuchni. Zatem lekcja na przyszłość: Odpowiem na smsa TYLKO jeśli jestem :
OdpowiedzUsuńa) w kuchni
b) poza domem
W przeciwnych wpadkach ja tych wiadomości nawet nie dostaję. Zapewne pamiętasz jak próbowaliśmy się dogadać przez telefon i bez przerwy coś przerywało. Ha, nie był to żaden jednorożec. To głupota kogoś, kto stawia takie coś kilka kroków od MOJEGO POKOJU! Dziękuję, pozdrawiam.
czuje jakieś złe wibracje
OdpowiedzUsuńjasne jasne, a Adrian Jobczyński to prezydent miasta
OdpowiedzUsuńa na pewno nie są to fale z masztu GSM!
OdpowiedzUsuńjasne jasne w sumie to spoko, jak nie mi się z kimś gadać to wystarczy, że zamknę telefon w pokoju.
OdpowiedzUsuńByłam w kinie i widziałam Króla Lwa. POZDRAWIAM.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam. niczym się nie różniło. ylko masz jakies okular na nosie
OdpowiedzUsuńNIE WAŻNE. Ważne, że przez te minuty pomyślałam, że naprawdę jestem jeszcze dzieckiem, takim samym jak wtedy kiedy oglądałam to po raz pierwszy w życiu!
OdpowiedzUsuńprzecież nie lubisz dzieci
OdpowiedzUsuńnie lubię to mało powiedziane. A ty co w ogóle taka burżuazja, samochodem jeździ to już na smsa nie odpisze a ja specjalnie do kuchni wychodzę żeby go napisać i wysłać.
OdpowiedzUsuńo kurde, nawet 2 smsy, w tym jeden od Ciebie. Zagapiłem się wiesz, biegam od jednego pokoju do drugiego.
OdpowiedzUsuńsamochód-burżuazja. pewnie :D
ksz ksz
OdpowiedzUsuńurk urk, burżuazja, pewnie. burżuazja to jak jeździsz samochodem codziennie, a nie raz na rok :D
OdpowiedzUsuńJa doznałam dzisiaj szoku wsiadając do autobusu o godzinie 8:17. Nie jeździłam autobusem przez całe wakacje, odzwyczaiłam się od tego tłumu tak bezczelnie naruszającego moją przestrzeń ! Przykre.
OdpowiedzUsuńa mi się popsuł rower, koleś z serwisu powiedział, że centaur i nowe koło trzeba, no szkoda. trzeba przyallegrować troche.
OdpowiedzUsuńco do allegro->zakupów->podręczników
nadal nie mam nawet pół zeszytu
Witam w moim świecie. Posiadam tylko lub aż długopis, plan lekcji i może troszkę, ale tylko troszkę chęci.
OdpowiedzUsuńmasz jakiekolwiek chęci? zazdroszcze. osobiście czuję się jak zjedzony przez jakiegoś giganta a potem wypluty i zakopany. chociaż. gorzej być nie może, nie?
OdpowiedzUsuńTo oczywiste, że ZAWSZE może być gorzej. Niezależnie od tego jak jest tu i teraz, dzieci w Afryce nie mają wody !
OdpowiedzUsuńopisałbym się o afryce, ale chyba nie chce mi się tego robić na theolpi. :D
OdpowiedzUsuńOk, tak na serio nie za bardzo mnie to obchodzi. :(
OdpowiedzUsuńWiem, jestem zła i w ogóle.
jaka tam zła. nie można pomagać wszystkim bo nie damy rady. a gdyby każdy pomagał każdemu(dosłownie) była by równowaga poziomu życia, to byłby w końcu kryzys świata. bo nikomu nie chciało by sie pracować bo by wszystko miał :D
OdpowiedzUsuńPomaganie jest spoko ale ludzie to frajerzy i ciągle to wykorzystują. No bo jak jakiś facet mówi do mnie grzecznie dorzuć na chleb to co mi tam, daje mu te 50 gr które i tak bym zgubiła raz czy dwa, nawet jak wiem doskonale, że chleb to ostatnia rzecz o jakiej marzy. Tylko że później taka osoba sobie myśli, że to jakiś obowiązek dokładać własne drobne do ich głupoty. I się skończyła moja dobroć na ulicy!
OdpowiedzUsuńpomagajmy sobie na wzajem, nie zmarnuje się :D
OdpowiedzUsuńNie wiem ja się teraz zastanawiam tylko... spóźnię się jutro, czy nie... hmmm
OdpowiedzUsuńnie spóźnisz, mama Cię przecież podwozi, pozdrawiam. ja jutro za to idę z Gosią do szkoły. ale przez to muszę wstać 5min wcześniej niż normalnie :D
OdpowiedzUsuńno ale ze mnie burżuazja codziennie rano samochodem po szkołę i to w dodatku z własnym kierowcą.
OdpowiedzUsuńradosna nowina:
Wrzesień=nowa POKA POKA
nom i jeszcze sama jeździsz. a można tyle osób zabrać ze sobą i zaoszczędzić :D
OdpowiedzUsuńNo co ty. Gdybym chciała jeździć z ludźmi to jeździłabym autobusem, tramwajem, autobusem i znowu tramwajem (ale ja mam super połączenie z tego domu do tej szkoły)
OdpowiedzUsuńale chodziło mi o to, że np możesz zabrać kogoś z łęgowa albo z pruszcza
OdpowiedzUsuńNie chcę nikogo zabierać i nie będę. Pff...
OdpowiedzUsuń(dawno nie pisałam "pfff")
urk urk
OdpowiedzUsuńprzywołuje opiekacz
HOP HOP !
OdpowiedzUsuńKSZ KSZ !
URK URK !
PDF PDF !
Ja również.
halo. urk urk jest zarejestrowane dla mnie, ponieważ uczęszczam na pdfa :D
OdpowiedzUsuńohoho, wybacz, że użyłam jakiegoś powitania PeDeeFowców, nieświadomie oczywiście. Już nie będę!
OdpowiedzUsuńOpiekun i tak nic sobie nie robi z tego wołania jak widać.
Alex, czyżby ta historia oparta była na faktach?
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię za odwagę, spać w lesie. brrr!
OdpowiedzUsuń