czwartek, 1 września 2011

Leśna przygoda



Dzień był letni i świąteczny, wszystko na świecie jaśniało, kwitło, pachniało, śpiewało. Zapowiadał się zwyczajnie, tak jak wszystkie dni spędzone na obozie harcerskim, na którym się znajdowałem.
Było pogodnie. Po nocy spędzonej w szałasie wybudowanym przez nas w lesie, ja i kilku moich kolegów wstaliśmy i udaliśmy się do obozu po śniadanie. Obóz znajdował się dwadzieścia minut drogi od szałasu. Gdy dotarliśmy na miejsce pobraliśmy prowiant i zaczęliśmy wracać do szałasu.
Na początku droga przebiegała normalnie. Minęliśmy skrzyżowanie obok leśniczówki, po czym skręciliśmy w lewo obok parkingu. Następnie poszliśmy prosto. Oprócz naszego, w terenie były jeszcze inne szałasy zwane chatkami. Postanowiliśmy odwiedzić jedną z nich. W następnych dniach miały się odbyć podchody, więc zależało nam na zorientowaniu się, z której strony najłatwiej je podejść.
Wkrótce przekonaliśmy się jednak iż owa chatka jest jednak dobrze chroniona, gdyż drogę zagrodziło nam prawdziwe bagno. Z początku nie było tak źle, potem jednak zrobiło się naprawdę grząsko. Raz doszło do tego, że musieliśmy zdjąć buty, czasami trzeba było nawet przeskakiwać grzęzawiska. W pewnym momencie trafiliśmy na oczko wodne na tyle duże, iż nie można było go przeskoczyć. Mój starszy o kilka lat kolega wszedł pierwszy, lecz nie minęły trzy sekundy, a był już powrotem na tej samej stronie z nogą w błocie. Musieliśmy przejść przez jakiś płot ominąć ową sadzawkę i pokonać go ponownie wracając na bagna. Po powrocie dostaliśmy się na strasznie grząski grunt, gdzie po przejściu kilku metrów utknąłem.
Wprawdzie nie wpadłem po pas w błoto, ale otaczały mnie same niestabilne mchy i błota. Nawet gdy postawiłem stopę na mchu, ten zapadał się, a zagłębienie napełniło się wodą.
Moi koledzy jakoś przeszli i zostałem sam. Czułem się niepewnie. Zastanawiałem się jak wybrnę z tej sytuacji.  W końcu po dość długim wzywaniu pomocy, ruszyłem na przód. Jakoś udało mi się wydostać. Gdy ziemia zrobiła się pewniejsza poszedłem dalej. Ostatni kawałek pokonałem korzystając ze wskazówek kolegi, po czym dotarłem na stały grunt. Uczułem ulgę.
Chatka ta była istotnie dobrze zabezpieczona, gdyż otaczały ją bagna i jezioro. Po krótkim pobycie w sąsiedniej chatce zaczęliśmy przedzierać się przez drugie bagno. Różniło się ono tym od pierwszego, że było zdecydowanie krótsze, toteż chwilę potem szliśmy już brzegiem jeziora, a po krótkiej chwili wydostaliśmy się na drogę później skręciliśmy na łąkę. Nie minęło wiele czasu, a byliśmy już w chatkach.  
Ta przygoda była niezwykła i na długo pozostanie w mojej pamięci.



                                                                                                            Aleksander Grono    

43 komentarze:

  1. KSZ KSZ!

    Czyżby tylko Aleks miał ochotę na nagrody ???

    OdpowiedzUsuń
  2. ohoho, tyle się działo, że zapomniałam o konkursie! A moje opowiadanie śpi gdzieś w otchłani pulpitu...

    OdpowiedzUsuń
  3. APELUJĘ o NIEignorowanie konkursu wakacyjnego!!!

    (groźba-bo więcej konkursów nie będzie!!!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego wszyscy ciągle o coś apelują...
    UWAGA, cytuję fragment filmu:
    "czekamy na wasze prace yyy do końca sierpnia" koniec cytatu. Czy mamy udawać, że sierpień ma 32 dni i wciąż wysyłać prace ?

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz Marta, to jest OLPI. nawet koty nie potrafią spadać tutaj na 4 łapy

    OdpowiedzUsuń
  6. Koty wcale nie spadają na cztery łapy. To jest sprawdzone!

    OdpowiedzUsuń
  7. to czemu nie odpisałaś mi na smsa?!?!
    ps
    monika Cię pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  8. Temu, że mam przed oknem piękny maszt GSM który skutecznie uniemożliwia mi korzystanie z telefonu w całym domu, oprócz kuchni. Zatem lekcja na przyszłość: Odpowiem na smsa TYLKO jeśli jestem :
    a) w kuchni
    b) poza domem
    W przeciwnych wpadkach ja tych wiadomości nawet nie dostaję. Zapewne pamiętasz jak próbowaliśmy się dogadać przez telefon i bez przerwy coś przerywało. Ha, nie był to żaden jednorożec. To głupota kogoś, kto stawia takie coś kilka kroków od MOJEGO POKOJU! Dziękuję, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. jasne jasne, a Adrian Jobczyński to prezydent miasta

    OdpowiedzUsuń
  10. a na pewno nie są to fale z masztu GSM!

    OdpowiedzUsuń
  11. jasne jasne w sumie to spoko, jak nie mi się z kimś gadać to wystarczy, że zamknę telefon w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam w kinie i widziałam Króla Lwa. POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
  13. pozdrawiam. niczym się nie różniło. ylko masz jakies okular na nosie

    OdpowiedzUsuń
  14. NIE WAŻNE. Ważne, że przez te minuty pomyślałam, że naprawdę jestem jeszcze dzieckiem, takim samym jak wtedy kiedy oglądałam to po raz pierwszy w życiu!

    OdpowiedzUsuń
  15. nie lubię to mało powiedziane. A ty co w ogóle taka burżuazja, samochodem jeździ to już na smsa nie odpisze a ja specjalnie do kuchni wychodzę żeby go napisać i wysłać.

    OdpowiedzUsuń
  16. o kurde, nawet 2 smsy, w tym jeden od Ciebie. Zagapiłem się wiesz, biegam od jednego pokoju do drugiego.
    samochód-burżuazja. pewnie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. urk urk, burżuazja, pewnie. burżuazja to jak jeździsz samochodem codziennie, a nie raz na rok :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja doznałam dzisiaj szoku wsiadając do autobusu o godzinie 8:17. Nie jeździłam autobusem przez całe wakacje, odzwyczaiłam się od tego tłumu tak bezczelnie naruszającego moją przestrzeń ! Przykre.

    OdpowiedzUsuń
  19. a mi się popsuł rower, koleś z serwisu powiedział, że centaur i nowe koło trzeba, no szkoda. trzeba przyallegrować troche.
    co do allegro->zakupów->podręczników
    nadal nie mam nawet pół zeszytu

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam w moim świecie. Posiadam tylko lub aż długopis, plan lekcji i może troszkę, ale tylko troszkę chęci.

    OdpowiedzUsuń
  21. masz jakiekolwiek chęci? zazdroszcze. osobiście czuję się jak zjedzony przez jakiegoś giganta a potem wypluty i zakopany. chociaż. gorzej być nie może, nie?

    OdpowiedzUsuń
  22. To oczywiste, że ZAWSZE może być gorzej. Niezależnie od tego jak jest tu i teraz, dzieci w Afryce nie mają wody !

    OdpowiedzUsuń
  23. opisałbym się o afryce, ale chyba nie chce mi się tego robić na theolpi. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ok, tak na serio nie za bardzo mnie to obchodzi. :(
    Wiem, jestem zła i w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  25. jaka tam zła. nie można pomagać wszystkim bo nie damy rady. a gdyby każdy pomagał każdemu(dosłownie) była by równowaga poziomu życia, to byłby w końcu kryzys świata. bo nikomu nie chciało by sie pracować bo by wszystko miał :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Pomaganie jest spoko ale ludzie to frajerzy i ciągle to wykorzystują. No bo jak jakiś facet mówi do mnie grzecznie dorzuć na chleb to co mi tam, daje mu te 50 gr które i tak bym zgubiła raz czy dwa, nawet jak wiem doskonale, że chleb to ostatnia rzecz o jakiej marzy. Tylko że później taka osoba sobie myśli, że to jakiś obowiązek dokładać własne drobne do ich głupoty. I się skończyła moja dobroć na ulicy!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem ja się teraz zastanawiam tylko... spóźnię się jutro, czy nie... hmmm

    OdpowiedzUsuń
  28. nie spóźnisz, mama Cię przecież podwozi, pozdrawiam. ja jutro za to idę z Gosią do szkoły. ale przez to muszę wstać 5min wcześniej niż normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. no ale ze mnie burżuazja codziennie rano samochodem po szkołę i to w dodatku z własnym kierowcą.

    radosna nowina:

    Wrzesień=nowa POKA POKA

    OdpowiedzUsuń
  30. nom i jeszcze sama jeździsz. a można tyle osób zabrać ze sobą i zaoszczędzić :D

    OdpowiedzUsuń
  31. No co ty. Gdybym chciała jeździć z ludźmi to jeździłabym autobusem, tramwajem, autobusem i znowu tramwajem (ale ja mam super połączenie z tego domu do tej szkoły)

    OdpowiedzUsuń
  32. ale chodziło mi o to, że np możesz zabrać kogoś z łęgowa albo z pruszcza

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie chcę nikogo zabierać i nie będę. Pff...
    (dawno nie pisałam "pfff")

    OdpowiedzUsuń
  34. HOP HOP !
    KSZ KSZ !
    URK URK !
    PDF PDF !

    Ja również.

    OdpowiedzUsuń
  35. halo. urk urk jest zarejestrowane dla mnie, ponieważ uczęszczam na pdfa :D

    OdpowiedzUsuń
  36. ohoho, wybacz, że użyłam jakiegoś powitania PeDeeFowców, nieświadomie oczywiście. Już nie będę!
    Opiekun i tak nic sobie nie robi z tego wołania jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  37. Alex, czyżby ta historia oparta była na faktach?

    OdpowiedzUsuń
  38. Podziwiam Cię za odwagę, spać w lesie. brrr!

    OdpowiedzUsuń